nowa-glowna
Relacja z Lublina
Zaczyna się jak zawsze
Subiektywną relację muszę zacząć od samej decyzji odnośnie startu. Nasze ekipa (Katarzyna Wilczyńska + Jacek Brzeski) zdecydowanie faworyzuje mocne formuły kickboxingu - Low-Kick i K-1 jest na pierwszym miejscu. Full-Contact to raczej szansa na zdobycie doświadczenia, podpatrywanie mistrzów (bo Polacy to Full-Contactowa moc światowa) i - chyba najważniejsze - kolejna przygoda w naszej sportowej karierze. Komunikat na stronie związkowej pojawił się wg nas już po terminie zgłoszeń - niestety jako niezrzeszeni nie mieliśmy dostępu do żadnej informacji na ten temat wcześniej. Dzwonię do organizatora, czy Kasia może zawalczyć, myślałem, że to formalność. Jednak nie - w tej sprawie musi zostać podjęta szerzej przedyskutowana decyzja, za gapiostwo na pewno będę musiał zapłacić karę w postaci podwójnego wpisowego. Pytam dlaczego - przecież informacja pojawiła się po terminie, nie miałem szans być szybszy. "Coś pan słabo szukał, bo na związku to już wisi od miesięcy, tak samo jak na stronie naszego klubu" - informuje mnie prezes Polijański. Trudno - choć wydawało mi się, że jestem na bieżąco z pzkickboxing.pl, to na stronę Politechniki Lublin nie wchodziłem dawno. Moja wina, skruszony kończę rozmowę.
Następnego dnia dostaję wiadomość, że jak wszystkie papiery, licencje oraz badania się będą zgadzały i zapłacimy podwójne startowe - to dostaniemy szansę. Super. Trzeba złapać jakiś nocleg i w drogę. Organizator przygotował listę, siadamy do telefonu. Pierwsze 7 pozycji na tydzień przed imprezą już nieaktualne - wszędzie komplet. Zostaje hotel "Przemsyłówka", który od kilka lat nazywa się już inaczej, niż podaje organizator - ale chociaż telefon się zgadza. Mają wolne pokoje za jedyne 150 PLN za dwójkę (najtańszy). W samochodzie kimać nie będziemy, robimy rezerwację. Wszystko zatem dograne, możemy powoli myśleć o samym starcie i strategii walki.
Drogo - ale w drogę
Cały budżet, który musimy wyłożyć - to ponad 500 PLN. Dwa noclegi, benzyna, startowe, jeszcze parę złotych zostawimy na jedzenie itp. Jeszcze w piątek musimy wziąć urlop. Czego się nie robi dla kickboxingu. Ładujemy sprzęt (organizator w rozmowie telefonicznej powiedział, że nawet rękawice i kaski trzeba mieć swoje), zachęceni świetną, słoneczną pogodą - ruszamy. Już po 45 minutach korków wylatujemy ze stolicy i czujemy nadchodzące emocje. Jest dobrze!
Miła atmosfera od początku
Jednym ze znaków firmowych imprez PZKB jest niesamowity uśmiech sędziów i organizatorów, który wita zawodników prawie na każdej imprezie. Nie inaczej było tym razem. Waga w ciasnej i dusznej klitce, nie ma szatni, bez podziału na płeć. Gromkie "wyjść!" jako zwrócenie uwagi, że formularz startowy wypełnia się w pomieszczeniu obok. No dobra... Po chwili mamy już wszystko ogarnięte, koło 20.30 ma wystartować losowanie.
Eliminacje
Standardowe, około-godzinne opóźnienie - to też element stały zawodów. Ale powoli impreza zaczęła się rozkręcać, a na ringu było ciekawie. Eliminacje najliczniej obsadzonych kategorii: męskich 71 kg, 75 kg, 81 kg - oraz 60 kg kobiet. Gwiazda kickboxingu - Marek Piotrowski ogląda walki z loży honorowej, co dodaje prestiżu i motywacji podczas pojedynków. Zauważyliśmy tylko 1 czy 2 "dziwne" werdykty, a kilka fajnych walk. Najciekawiej oglądało się broniącego tytułu Mistrza Polski Przemysława Ziemnickiego - walcząc w stylu Semi-Contact, bijąc tylko lewą reką i nogami (chyba przesadziłem z "tylko", hehe) - najpierw obrotówką na wątrobę wygrał przez KO, potem zdecydowanie na punkty i awansował równie szybko, jak poruszał się na po ringu. Za przykładem ruszyła cała ekipa KS Piaseczno, razem z Tom-Center Piotrków Trybunalski - solidnie prezentując się w każdej walce.
Pani Weronika z ochrony
Hala Globus duża i nowoczesna. Około 4 tysięcy krzesełek czeka na kibiców, porządku i wejść chroni około 30 osób. Mając plakietki "Zawodnik" i "Trener" myśleliśmy, że nic nam nie grozi. STOP! pod ring mogą tylko trenerzy, zawodnicy nie mają wstępu - pani Weronika naprawdę nie chce ustąpić. Rozglądamy się wokoło - około 3.950 wolnych miejsc, z czego z 450 na dole. Czy to na pewno ma sens? Tam walczy kolega, chcieliśmy z bliska popatrzeć... NIE - takie są zalecenia organizatora, zawodnicy nie mogą tam wchodzić! Nas może takie traktowanie jako zawodników boleć, ale kim my jesteśmy. Chyba bardziej boli fakt, że obok nas tak samo ostro i nieprzyjemnie zostały potraktowane światowej klasy zawodniczki. Aktualne Mistrzynie Świata Kickboxingu: Monika Florek, Kamila Bałanda czy będąca gościem na tych zawodach, najbardziej utytułowana polska pięściarka, medalistka Mistrzostw Świata i Europy, reprezentantka Paco Lublin - Karolina Michalczuk - zostały wyrzucone spod ringu przez ochronę. Gratulujemy!
U nas do przodu w 1/4, a w półfinale było tak (Katarzyna Wilczyńska w czerwonych rękawicach):
i jednogłośnym werdyktem sędziów do finału awansowała Monika Florek.
Jedzonko
Zawody od strony sportowego startu się zakończyły - mogliśmy sobie zatem pozwolić na solidne jedzonko. Swojska Chata zaserwowała pyszne i ogromne porcje (jak na nasz codzienny tryb żywienia), ładna pogoda zaprosiła nas na spacer po Starówce Lublina. Jutro finały - ciekawe, co się wydarzy...? Jak się później okazało nie tylko my mieliśmy takie miłe odczucia, już w poniedziałek Magdalena Frankowicz z Krakowa podesłała swoje wspomnienia z Lublina:) zdjęcie Starówki nocą i Swojskiej Chaty - dziękujemy za materiał :))
Finały
Kilka walk zapowiadało się naprawdę dobrze - i w większości przypadków nie zawiedliśmy się. W kategorii 57 kg Damian Ławniczak stoczył bardzo zacięty pojedynek z Grzegorzem Idziaszkiem. Szły bardzo dynamiczne ciosy, po pierwszej rundzie my wahaliśmy się między remisem a przewagą Idziaszka. W drugiej i trzeciej Mistrz Świata z Poznania jednak przejął inicjatywę, trafił bardzo mocnymi hakami na wątrobę - i nie pozwolił na niespodziankę - został Mistrzem Polski 2008. Wideo dla Was (Damian Ławniczak w czerwonych rękawicach):
W 60 kg naprawdę wyśmienicie przygotowany Adam Cieciura wygrał kolejną walkę przed czasem. W 63 kg Tomasz Pietraszewski stoczył pojedynek z Jakubem Jasionem. Chociaż zawodnicy reprezentowali ten sam klub (Tom-Center Piotrków Trybunalski) - i pierwszą rundę zaczęli dość rozpoznawczo - potem walka rozkręciła i była bardzo wyrównana. To był pojedynek mistrzów - Tomasz Pietraszewski to Mistrz Polski 2007 63 kg z zeszłego roku, Jakub Jasion - Mistrz 2007 z 60 kg. Sędziowie orzekli, że tytuł obronił Tomasz Pietraszewski, a Jasion wrócił do domu ze srebrem.
Waga rosła - w 67 stanęli Dawid Biskupski (KS Piaseczno) i Marcin Mazurkiewicz z Radomia. Wyższy Mazurkiewicz trafiał lewym prostym i technikami nożnymi, Biskupski miał jednak silniejszy cios, przez co inicjatywę w ataku. Jednak czy liczą się destrukcyjne ciosy (jak w K-1), czy wszystkie wyraźne trafione (to jest Full-Contact) - rozpoczęła się dyskusja między nami. Sędziowie jej i tak nie słyszeli ;) i przyznali tytuł zawodnikowi z Piaseczna, a nam podobało się przygotowanie obydwu zawodników.
W jednej z najliczniejszych kategorii - 71 kg - "bratobójczy" pojedynek między zawodnikami KS Piaseczno zakończył się bez walki. Kontuzjowany Przemysław Ziemnicki oddaje finał walkowerem i ląduje na drugim stopniu podium, złotym medalistą Jerzy Wroński aka Juras.
W 75 dość kontrowersyjny werdykt sędziowski. Naszym okiem Michał Jabłoński przez większą część walki przeważał, bijąc liczne kombinacje, płynnie mieszając techniki nożne i bokserskie. Jakub Mazur (Diament Pstrągowa) był bardzo twardym i walecznym przeciwnikiem, jednak decyzja sędziów nas zaskoczyła... Jakub Mazur ze złotym medalem.
W 81 znów pojedynek klubowy - najcenniejsze medale między sobą dzieliło KS Piaseczno. Mariusz Niziołek okazał się lepszy od Adama Gregorczyka, czym przypieczętował wspaniały występ w Lublinie. W 86 walkower zadecydował o złotym medalu dla Kamila Małysza (Paco Katowice). W 91 kg Bartłomiej Bocian (TKKF Siedlce) pokonał Pawła Mańkowskiego (Wda Świecie).
Ostatnią walką kickboxerskiego weekendu był pojedynek superciężkich: Jacek Puchacz (SKK Politechniki Lubelskiej) vs. Michał Botkiewicz (GOKSiR Brzeziny). Reprezentant gospodarzy zdecydowanie mniej zdrowia pozostawił w walce półfinałowej - i od początku pojedynku finałowego chciał to zaznaczyć. Zmuszony do obrony Botkiewicz nie mógł znaleźć recepty na silne sierpowe spadające na korpus i głowę. W jednej z akcji niestety nabawił się kontuzji stopy i sędzia przerwał pojedynek, ogłaszając Jacka Puchacza Mistrzem Polski 2008.
Nasza kamera widziała to tak (Puchacz w czerwonym kasku):
U pań w 52 kg Katarzyna Jasińska (Fight Club Zielona Góra) przegrała z Joanną Gutowską (KS Piaseczno). W 56 kg 19-letnia Sandra Drabik (SKK Kielce) skrzyżowała rękawice z doświadzoną Agatą Karcz (MKS Krak Kraków). Obie finalistki wygrały walki półfinałowe przed czasem, obie też dynamicznie zaczęły. Zawodniczka z Kielc, która niedawno walczyła na gali WKN w Aberdeen - po kilku rozpoznawczych akcjach narzuciła swój rytm i częściej atakowała. Wygrała jednogłośnie na punkty, a dynamiczny i odważny styl walki Drabik robił wrażenie. Specjalnie dla Was video relacja:
W 60 kg uznana później najlepszą zawodniczką imprezy, Monika Florek (Tom-Center Piotrków Trybunalski) walczyła z Eweliną Jaromską (SKS Siedlce). Aktualna Mistrzyni Świata federacji WAKO, Monika Florek - jednogłośną decyzją sędziów została Mistrzynią Polski 2008.
65 kg to pojedynek aktualnej Mistrzyni Świata formuły Full-Contact, Katarzyny Furmaniak (TKKF Siedlce) oraz aktualnej Mistrzyni Świata Low-Kick i Muay Thai - Kamili Bałandy (Champion Gdańsk). Wyrównany pojedynek dwóch różnych szkół - i sędziowie mieli ciężki orzech do zgryzienia. Uznali, że złoto dla Katarzyny Furmaniak! A jeżeli chcesz mieć na ten temat zdanie, to obejrzyj walkę :D
Kontrowersyjnym werdyktem skończyła się walka w 70 kg - choć poziom techniki i kondycyjnego przygotowania ciężko tutaj porównać do "mistrzowskiej" kategorii 65, to jednak według nas to Anna Mazur (Kalina Lublin) przeważała i częściej trafiała niż jej przeciwniczka. Sędziowie widzieli to inaczej - Emilia Filipiuk (KS Piaseczno) Mistrzynią Polski w kategorii do 70 kg!
W kategorii +70 kg Mistrzynią Polski została Barbara Śliwa (Beskid Dragon Bielsko-Biała), pokonując w finale Kingę Ślifierz (Dragon Starachowice).
Warto wspomnieć, że złote medale dostali też Paulina Polak (48 kg) i Wojciech Peryt (51 kg) - oboje reprezentujący Kick-Sport Radom. Niestety nie mają tytułu Mistrza, gdyż według przepisów trzeba choć raz stanąć na ringu - a oni przeciwników w swych kategoriach nie mieli.
Zaskoczenie czy... rozczarowanie?
Nie obyło się bez niespodzianek. Podczas dekoracji 86 kg spiker skierował całą uwagę na brązowego medalistę, Rafała Aleksandrowicza - przypominając o odrzuconym przez sędziów protesteście organizatorów po walce półfinałowej. Zawodnikowi wręczono również dwa razy wiecej nagród niż złotemu medaliście. Niestety nie widzieliśmy tej walki, jednak chyba nie było to zbyt eleganckie zachowanie ze strony psikera zawodów, zręczniej byłoby też przyznać zawodnikowi nagrodę specjalną, np. za najlepszego zawodnika z Lublina...?
Wyróżnienie najlepszego zawodnika imprezy - dla Jerzego Wrońskiego - to też spore zaskoczenie. Zwłaszcza dla publiczności - przypomijmy, że Wroński w finale nie walczył, dostał walkowera. No nic - oczywiście gratulujemy wyróżnienia. Rozglądamy się wokoło - a tu nagroda dziennikarzy za najlepszą walkę - dla Jacka Puchacza. Szukamy dziennikarzy zawistnym okiem, bo nas nikt nie zapytał :(
W swym komunikacie organizator zapewniał o kilku sprawach, między innymi o wypełnionych trybunach. Chyba jednak wysokie ceny biletów (30 PLN / 20 PLN) powstrzymały skutecznie mieszkańców Lublina - na trybunach eleganckiej hali Globus - przygotowanej na około 4.000 - zasiadło ledwie około 100 osób. Razem z grupkami zawodników, wyganianymi na górne trybuny, nadal było blado...
Happy End
Miało się skończyć najpóźniej o 15, ale - jak wspominałem wcześniej - impreza nie byłaby Mistrzostwami Polski, gdyby nie miała lekkiego poślizgu. Około 16 jednak było "pozamiatane" - ruszyliśmy do domu. Zamknęliśmy weekend szybkim przeglądem nagranych walk, analizą założeń. Choć trochę drogo i jeszcze nie dość, że się płaci - to w mordę leją - to i tak nam się podobało. Lublin przyjemny, hala Globus również. Zawodnicy w wysokiej formie, były zarówno ciekawe nokauty, jak i pojedynki ringowych strategów. Trzeba będzie to powtórzyć ;)
Pozdrawiamy wszystkich spotkanych - do zobaczenia przy kolejnej sportowej okazji!
© KiBo.pl 2008

